W gminie Dobrcz narasta niezadowolenie mieszkańców związane z planowaną biometanownią w Trzeciewcu. Według najnowszych informacji, Urząd Gminy ma unikać dialogu z mieszkańcami i ich przedstawicielami, co budzi poważne wątpliwości co do transparentności działań władz.
Poseł bez odpowiedzi
Jak wynika z doniesień, poseł na Sejm RP Norbert Pietrykowski wysłał w lipcu pismo z prośbą o spotkanie z mieszkańcami, planowane na sierpień. Mimo upływu czasu, urząd nie udzielił merytorycznej odpowiedzi. Biuro poselskie ponowiło prośbę 5 sierpnia, ale również bez skutku. Dopiero telefoniczna interwencja pracowników biura posła przyniosła jakąkolwiek reakcję – wójt stwierdził, że „nie ma czasu” na spotkanie w sierpniu, sugerując możliwy termin we wrześniu.
Obawy o celowe opóźnienia
Mieszkańcy i lokalni działacze podejrzewają, że brak spotkań to celowa gra na zwłokę. W międzyczasie do urzędu spływają opinie od organów takich jak RDOŚ, Sanepid czy Wody Polskie, które są kluczowe dla wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Urząd sam przyznaje, że analizy trwają. Zdaniem krytyków, jeśli spotkanie odbędzie się dopiero we wrześniu, może być już za późno na realny wpływ mieszkańców na decyzje, ponieważ proces administracyjny będzie na finiszu.
Głos mieszkańców ignorowany?
Pytanie, które stawiają mieszkańcy: skoro wójt nie znajduje czasu dla posła, to czy uwzględni głos zwykłych obywateli? Podkreślają, że chodzi o konkretne odpowiedzi dotyczące bezpieczeństwa, uciążliwości zapachowych i wpływu na wody gruntowe. Domagają się transparentności i realnego dialogu, a nie wymówek.
Sprawa biometanowni w Trzeciewcu budzi duże emocje w gminie. Mieszkańcy organizują się, aby wyrazić swój sprzeciw i domagać się informacji. Czas pokaże, czy władze gminy zmienią podejście i odpowiedzą na ich postulaty.
Źródło: Nasza Mała Ojczyzna Gmina Bukowiec
Fot. facebook.com

